Od kilku miesięcy było mnie trochę mniej.
Nie dlatego, że nic się nie działo. Właściwie przeciwnie. Działo się tak dużo, że przez pewien czas nie umiałam jeszcze o tym opowiadać.
Są takie rzeczy, które długo istnieją tylko gdzieś pod skórą. Wracają w myślach, pojawiają się między jednym obowiązkiem a drugim, zapisują się w pojedynczych zdaniach, obrazach, rozmowach. Rosną po cichu, zanim człowiek odważy się powiedzieć: tak, to naprawdę jest moje.
Dla mnie taką rzeczą była powieść.
A potem okazało się, że nie tylko książka.
Zanim zostałam autorką
Przez lata moje życie zawodowe wyglądało zupełnie inaczej niż świat, który dzisiaj widzicie na tej stronie.
Pracuję z przedsiębiorcami, uczę, doradzam, prowadzę szkolenia. Zajmuję się prawem celnym, logistyką, procedurami, dokumentami i tym wszystkim, co musi być precyzyjne, sprawdzalne i zgodne z przepisami. To świat konkretu, odpowiedzialności i decyzji.
I bardzo go lubię.
Ale równolegle od dawna istniał we mnie drugi świat.
Świat historii.
Ludzi, którzy nie zawsze potrafią powiedzieć, czego chcą. Relacji, w których dobre intencje nie wystarczają. Pytań, na które nie da się odpowiedzieć tabelą, procedurą ani analizą.
Kim jestem, kiedy przestaję patrzeć na siebie cudzymi oczami?
Dlaczego czasem pozwalamy, żeby ktoś, kogo kochamy, decydował o nas bardziej, niż powinien?
Czy troska może stać się formą kontroli?
Czy można odzyskać siebie, nie niszcząc przy tym wszystkiego, co było dla nas ważne?
I co w tym wszystkim ma do powiedzenia wiara — nie ta deklarowana, odświętna i poukładana, ale ta, która wchodzi w najbardziej zwyczajne i najbardziej skomplikowane miejsca naszego życia?
Z tych pytań powoli zaczęła rodzić się historia.
„Zanim się odwrócisz”
Tak powstała moja pierwsza powieść „Zanim się odwrócisz”.

To historia Magdy i Szymona.
Pracują razem. On jest jej przełożonym. Od lat istnieje między nimi bliskość, której żadne z nich właściwie nie nazywa. Są gesty, niedopowiedzenia, przyzwyczajenia, troska i zależność. Jest też coś znacznie bardziej niebezpiecznego: moment, w którym człowiek zaczyna budować własną wartość z tego, jak patrzy na niego druga osoba.
Kiedy granica między Magdą i Szymonem zostaje przekroczona, mogłoby się wydawać, że to właśnie od tego momentu zacznie się najważniejsza część ich historii.
A jednak nie.
Bo dla mnie od początku nie była to przede wszystkim książka o tym, czy dwoje ludzi będzie razem.
To książka o tym, kim trzeba się stać, żeby w ogóle umieć być z drugim człowiekiem bez utraty siebie.
O dobrych intencjach, które czasem ranią.
O trosce, która może być jednocześnie czuła i zbyt ciasna.
O kobiecie, która powoli przestaje pytać innych, ile jest warta.
I o wierze rozumianej nie jako zbiór odpowiedzi, ale jako pierwsze odkrycie, od którego może zacząć się wszystko inne:
że nie trzeba zasłużyć na miłość, żeby być kochanym.
Dlatego pod tytułem tej książki pojawiły się słowa:
Historia pierwsza — Wiara.

Jedna książka okazała się za mała
Kiedy zaczynałam pisać, nie planowałam wydawnictwa.
Nie planowałam sklepu.
Nie planowałam strony, kawiarnio-księgarni, spotkań ani miejsca, które dzisiaj nazywa się Studio 33.
Chciałam opowiedzieć historię.
Ale niektóre pomysły zachowują się trochę jak domy. Najpierw istnieje tylko jeden pokój. Potem pojawiają się kolejne drzwi. Nagle okazuje się, że za ścianą jest przestrzeń, której wcześniej w ogóle nie było widać.
Po „Zanim się odwrócisz” przyszły następne historie.
Nadzieja.
Miłość.
A wraz z nimi myśl, że być może nie chodzi już tylko o wydanie jednej książki.
Zaczęłam wyobrażać sobie miejsce, w którym literatura nie jest kolejnym produktem przesuwanym przed oczami w internecie. Miejsce dla książek, przy których można zostać dłużej. Dla rozmów, które nie kończą się po trzech zdaniach. Dla ludzi, którzy lubią piękne historie, ale nie oczekują od nich łatwych odpowiedzi.
Tak zaczęło rosnąć Studio 33.
Najpierw we mnie.
Dzisiaj po raz pierwszy można naprawdę do niego wejść.
Dlaczego było mnie mniej
I właśnie dlatego przez ostatnie miesiące było tutaj ciszej.
Kończyłam książkę.
Pracowałam nad redakcją.
Uczyłam się rzeczy, których wcześniej nie umiałam: składu, e-booków, dystrybucji, ISBN-ów, praw do wykorzystania tekstów, budowania sklepu, systemów płatności.
Powstawała okładka.
Powstawała strona.
Powstawało wydawnictwo.
A gdzieś pomiędzy tym wszystkim musiałam jeszcze zdecydować, czy naprawdę jestem gotowa podpisać własnym nazwiskiem coś, co przez tak długi czas należało tylko do mnie.
To chyba była najtrudniejsza część.
Bo napisanie powieści i pokazanie jej światu to dwie zupełnie różne rzeczy.

Dzisiaj już jest
Dzisiaj mogę w końcu napisać to zdanie:
„Zanim się odwrócisz” jest dostępne.
Nie jako plik leżący na moim komputerze.
Nie jako projekt, który „kiedyś skończę”.
Nie jako historia, o której wiedzą tylko najbliżsi.
Jest książką.
Pierwszą historią trylogii „Miejsce”.
Pierwszą książką Studio 33.
I początkiem czegoś, co jeszcze kilka miesięcy temu istniało przede wszystkim w mojej wyobraźni.
Patrzę dziś na tę stronę i mam bardzo konkretne poczucie, że coś, co przez długi czas było niewidzialne, zmaterializowało się.
Można wejść.
Rozejrzeć się.
Przeczytać.
A nawet zostać na dłużej.
Jeśli tu jesteś po raz pierwszy
Nazywam się Agnieszka Joanna Kowalska.
Jestem autorką „Zanim się odwrócisz” i założycielką Studio 33.
Lubię historie o ludziach, którzy nie są jednowymiarowi. O takich, którzy potrafią kochać i jednocześnie ranić. Którzy czasem uciekają, czasem kontrolują, czasem podejmują złe decyzje z bardzo dobrych powodów.
Interesuje mnie miejsce, w którym spotykają się psychologia relacji, codzienne życie i wiara.
Bez kazania.
Bez prostych podziałów na dobrych i złych.
Bez udawania, że człowiek jest mniej skomplikowany, niż jest naprawdę.
Takie historie chcę tutaj opowiadać.
W książkach i poza nimi.
Dlatego na tej stronie pojawią się również teksty o pisaniu, książkach, relacjach, wierze, codzienności i o tym wszystkim, co zostaje w człowieku długo po zamknięciu ostatniej strony.
A dzisiaj po prostu chcę otworzyć drzwi.
Witaj w Studio 33.
I jeśli chcesz zacząć od początku — zacznij od „Zanim się odwrócisz”.
Historia pierwsza — Wiara.
Bo dobre książki nie kończą się na ostatniej stronie.
One zostają z nami na dłużej.
